Gdy pojawia się dziecko – o wyjściu z obiegu
Ostatnio przeglądając zdjęcia moich znajomych na jednym z portali społecznościowych zdałam sobie sprawę, że przynajmniej z połową z nich nie mam już kontaktu. Wiadomo, że niemożliwym jest utrzymywanie bliskich relacji ze wszystkimi – to niewykonalne, jednak zaczęłam się zastanawiać z czego to wynika.
Prawda jest taka, że każdy z nas przechodzi przez różne etapy w swoim życiu i nie zawsze są one spójne w czasie. Kiedy studiujesz to niewątpliwie spędzasz najwięcej czasu ze znajomymi ze studiów. Planując ślub, najlepiej się odnajdziesz w towarzystwie osób, które również są na etapie przygotowań ślubnych lub świeżo po nich. Gdy w twoim domu pojawia się pies – na spacerach wyszukujesz ludzi idących ze swoimi pupilami. A gdy pojawia się dziecko…
Schemat dnia
Gdy pojawia się dziecko, życie diametralnie się zmienia. Rodzice próbują się odnaleźć w nowej rzeczywistości, dyktowanej przez potrzeby maleństwa: spania, jedzenia, znowu spania, spacerów, odpoczynku, kąpieli. Gdy ten mały człowiek idzie spać, próbujemy nadgonić wszystkie zaległości lub chociaż w części zrealizować własne potrzeby. Doba rzeczywiście się skraca, a organizacja czasu staje się czynnikiem nadrzędnym – inaczej nie będziesz wsypana, nie zjesz posiłków, nie zrobisz niczego produktywnego, jeżeli nie zadbasz o pewien porządek. I mówię to ja, osoba, która nie cierpi być zamykana w jakichkolwiek ramach, wkurzająca się na checklisty męża. No nie ma innego wyjścia, jeśli chcemy pozostać przy zdrowych zmysłach, jak zadbać o porządny harmonogram dnia – nazywany powszechnie rytuałami.
Jak już się przestawiłam na życie według pewnego schematu okazało się, że czasem nie mam siły na nic innego, jak spokojnym nieprzerwany sen. A tu przecież czekają inne obowiązki, istnieje jeszcze reszta świata, ludzie, z którymi wcześniej widywałam się regularnie a teraz nie jestem w stanie odebrać od nich telefonu kiedy dzwonią po 21:00. Początkowo żyłam w bańce z moim małym dzieckiem, nie mając żadnych wyrzutów sumienia, kiedy od razu nie odpowiedziałam na wiadomości czy telefon. Jednak im moje dziecko starsze, tym bardziej zaczyna mi brakować też tej swobody w utrzymywaniu relacji ze znajomymi.
Gimnastyka czasu
Najtrudniejsza jest ta gimnastyka czasu, bo kiedy większość „normalnych” ludzi kończy pracę, nasze maleństwo jest już marudne i śpiące. Tym samym kiedy inni zaczynają snuć plany na wieczór i rozrywki, my szykujemy Bubę do snu aby uzyskać chwilę spokoju po jej zaśnięciu. O ile mamy w swoim gronie rodziców, rozumieją te pory bez zbędnych słów i dopiero teraz zauważyliśmy tendencję organizowania spotkań w okolicy południa właśnie wsród naszych znajomych młodych rodziców.
Co do spotkań tych pracujących na etacie bez dziecka, choć starają się być wyrozumiali, to jednak nie można ciągle wymagać aby czekali jako na szpilkach, aż dziecko zaśnie aby móc się z nami zobaczyć i spędzić wspólnie czas. A to już też wygląda inaczej. Mama i tata ukradkiem wychodzą z pokoju kiedy słyszą przekręcanie się dziecka na drugi bok – żeby tylko się nie rozbudziło na dobre. Wtedy wieczór załatwiony. Zamiast słuchania muzyki, głośnych śmiechów – atmosfera nieco inna. Nasze dziecko staramy się przyzwyczajać do funkcjonowania wśród dźwięków, jednak jeśli ten sen jest płytki to na miłość boską, sama wyłączam telewizor kiedy jestem w fazie zasypiania a coś mi dźwięczy nad uchem. Szanuję też potrzebę wyciszenia się mogę dziecka.
Przejście na margines towarzyski?
Tych wszystkich czynników i sytuacji mogłabym wymieniać bez końca. Próbuję przekazać, że chcąc nie chcąc młodzi rodzice, z pojawieniem się dziecka, wypadają z towarzyskiego obiegu. To jest zrozumiałe, że nie każdy przecież lubi dzieci, nie każdy ma ochotę na ich towarzystwo podczas spotkań. Może czasem wydawać się przykre, kiedy dostajesz zaproszenie na imprezę, ze wcześniejszym upewnieniem, że nie zabierzesz na nie swojego dziecka. Bo to scenariusz, który zakłada, że Twoje dziecko bez problemu zostaje pod opieką na przykład babci, albo że z łatwością znajdziesz takiego opiekuna na twoje wyjście. A przypomnę, ze nie każdy umie, chce czy może się tego podjąć.
Najlepiej więc pogodzić się z tym, że z dzieckiem zejdziesz w niektórych grupach towarzyskich na dalszy plan, lub nawet nie będziesz w nich w ogóle uwzględniany, niż walczyć o bycie „on top”. Znam sporo osób, które nie wyobrażają sobie aby pojawienie się dziecka wpłynęło jakkolwiek na ich dotychczasowe życie. Zaklinają rzeczywistość, aby nie dopuścić do tego wyjścia z obiegu. Co gorsza, swoim podejściem narzucają innym taki intensywny tryb funkcjonowania przyjmując za oczywiste, że dziecko nie powinno układać rodzicom życia i przecież można wszystko.
Dopóki Ty sam/Ty sama jesteś w tym szczęśliwa – rób po swojemu. Nie wyobrażam sobie życia w takim ciśnieniu a jednocześnie czerpania przyjemności i pełni satysfakcji z macierzyństwa. Warto więc znaleźć równowagę tak aby działaś według własnych potrzeb.
Przedtem imprezy, dzisiaj kinderbale
To wyjście z obiegu, wyciszenie pewnych kontaktów i moja nieobecność w niektórych sferach życia jest również dobrym czasem. Poznałam mnóstwo nowych ludzi, nawiązałam znajomości z osobami, które są na podobnym etapie w życiu co ja i z którymi się wzajemnie wspieramy. Kiedyś nie zauważałam mam biegających z wózkami wokół bloku, nie zwracałam uwagi na to, czy zachowuję się za głośno. Teraz dumnie należę do społeczności tych osób, które zostawiają otwarte z podpórką drzwi do klatki – wiem, że to ułatwi im swobodne wyjście z wózkiem. Do społeczności osób, które idąc w odwiedziny nigdy nie dzwonią dzwonkiem – aby nie obudzić maluszka. Do społeczności osób, które cieszą się z możliwości wypicia kawy i chociaż chwili rozmowy w przerwie na drzemkę dziecka. Przestałam tłumaczyć się z bałaganu, nierozwieszonego już 6 godzinę prania czy poplamionej koszulki. Jestem Mamą, ogarniam w tym czasie inne rzeczy.
Nie wiem czy jeśli wrócę do tego obiegu czy będzie on dla mnie taki sam, czy się w nim znowu odnajdę? A może taka kolej rzeczy – wszyscy się zmieniamy, przechodzimy różne etapy w życiu i niektórzy ludzie są nam dani na jakiś czas? Jeśli są z nami zawsze, bez względu na okoliczności czy nasze zaangażowanie, to ogromny powód do wdzięczności. To są właśnie przyjaciele.
Życzę Wam, abyście zawsze byli szczęśliwi w otoczeniu, które sami macie prawo przystosować do własnych potrzeb. Aby otaczali Was ludzie, przed którymi nie musicie nikogo udawać, ani sprzątać w pośpiechu Wasz nieuporządkowany dom. Dla których nie musicie tworzyć błogiego spokoju bez dziecka czy psa bo rozumieją Waszą sytuację życiową i chcą tworzyć jej część.
Ściskam
Może Ci się spodobać
SOS – o odwadze proszenia o pomoc
22 stycznia 2021
PORÓD W CZASIE PANDEMII – PORADNIK
28 lutego 2021