Lifestyle

SOS – o odwadze proszenia o pomoc

Kochani!

Ostatni zastój nie był spowodowany absolutnie brakiem pomysłów na tematy, które chciałabym tu poruszyć, a zwyczajnie brakiem czasu. Pewnie wielu z Was się teraz uśmiechnie (i słusznie), bo jak nam ktoś powiedział: pierwsze 2 tygodnie życia dziecka to wersja demo. Potem wchodzisz na pełną. Ileż w tym jest racji! Swoją drogą to niesamowite, że rozwój maluszka od pierwszych jego dni jest wprost adekwatny do umiejętności rodziców, które stopniowo rosną. Początkowo Buba większość czasu spała i nasza aktywność polegała głównie na karmieniu, przewijaniu i ponownym ułożeniu do snu. My w tym czasie mogliśmy się oddać swoim czynnościom, ja z wielkim optymizmem pisałam sobie bloga i cieszyłam się jak to jest wspaniale. I dalej jest, ale potrzeby dziecka z dnia na dzień się zmieniają. Buba rośnie jak na drożdżach – już kumam sens tego powiedzonka, które wcześniej mnie irytowało – a wraz z nią rosną jej potrzeby na naszą obecność i większe zaangażowanie.

Ale do rzeczy.
Układamy sobie naszą codzienność w kurczącej się dobie. Żeby było jasne, nasze potrzeby snu, zaspokojenia głodu, rozmowy, spotkań z bliskimi nie uległ zmianie, natomiast czas, który na ich zaspokojenie mamy – tak. I jak tu wszystko ogarnąć?

JESTEM SAMOWYSTARCZALNY

Co oznacza bycie samowystarczalnym? Nie dajmy się wpuścić w pułapkę kochani. To oczywiste, że każdy z nas będący zdrowym, prawidłowo rozwijającym się człowiekiem, jest wyposażony w umiejętności zaspokajania własnych potrzeb, w zaradność, której nabieraliśmy w ciągu naszego życia. Fakt, że potrafimy się przy nim utrzymać jest właśnie przeze mnie rozumianą samowystarczalnością. Na tym etapie jestem samowystarczalna, ale moje dziecko nie. Między innymi dlatego, że nie jest w stanie samo zjeść. Ba! Jeśli ma katar, nie wydmucha sobie noska aby ułatwić oddech. Kiedy mu zimno, nie przykryje się samo kołderką. Kiedy boli brzuszek, nie potrafi ulżyć sobie w bólu.

BYCIE SAMOWYSTARCZALNYM A POMOC

  • Teraz wyobraźmy sobie sytuację, w której będąc samowystarczalnymi – potrafimy się przecież utrzymać przy życiu – potrzebujemy pomocy. Różne sytuacje nas spotykają na co dzień:
  • zachorujemy, nie możemy wyjść z domu po lekarstwa, zakupy, bo po prostu nie mamy na to wystraczająco sił.
  • tracimy pracę i nie mamy środków na utrzymanie – potrzebujemy pieniędzy 
  • przeżywamy problemy rodzinne a najbliższa nam osoba z jakichś względów odchodzi z naszego życia i czujemy się samotni – potrzebujemy rozmowy i bliskości

W takich sytuacjach wielu z nas traci grunt pod nogami, bo czuje, że przestało być samowystarczalnym. I tak jak dziecko za naturalną przyjmuje pomoc, wsparcie innych – bo musi się utrzymać przy życiu, tak my w wieku dorosłym już nie. Dlaczego?

POTRZEBUJĘ POMOCY = JESTEM SŁABY ?

Zrozumienie, że poproszenie o pomoc nie jest oznaką słabości, a odwagi, niektórym przychodzi z czasem, a niektórym wcale. Wynika to z naszych doświadczeń, z naszych przekonań, z naszego obrazu świata, który każdy ma inny. Chciałabym bardzo dla nas wszystkich, abyśmy nauczyli się prosić o pomoc. Uniknęlibyśmy w ten sposób wielu nieszczęść, oszczędzilibyśmy sobie przykrości, a tym samym ułatwilibyśmy sobie życie. Jak to jest, że wydajemy pieniądze na robota kuchennego, który nam POMOŻE sprawniej przygotować potrawy; na pralko-suszarki, które nam POMOGĄ szybciej ogarnąć stertę ubrań; na dostawę jedzenia, która nam POMOŻE dostarczyć posiłek, kiedy nie mamy czasu go odebrać z restauracji, a nie mamy odwagi zwyczajnie poprosić o pomoc innych w prostych rzeczach?

Myślę, że boimy się utraty naszej samowystarczalności. Musimy przecież stać się zależnym od kogoś, czyjejś łaski. Ktoś może przecież powiedzieć, że sobie nie radzimy. Jasne. Zawsze się spotkamy z krytyką. Ale osobiście myślę, że proszenie o pomoc nie jest oznaką niezaradności a jedynie drogą do jej osiągnięcia.

SOS – POMÓŻ MI

Jakże zbawienne w moim życiu okazało się poproszenie o pomoc w czasie, gdy jej potrzebowałam. Pisałam wyżej o różnych sytuacjach, kiedy nie możemy sami rozwiązać jakiejś sprawy. Wtedy będąc zaradnym, szukasz rozwiązania. Pomoc jest właśnie jedną i często jedyną ze ścieżek jakie możemy obrać. Zwróc uwagę, że kiedy Twoje poczucie bezpieczeństwa – zapewnienia pierwotnych potrzeb – jest zagrożone, twoje ciało wysyła czytelne( jak SOS) komunikaty:

  • Burczy mi w brzuchu – a więc jestem głodny
  • Ziewam i zamykają mi się oczy – potrzebuję snu i odpoczynku
  • Mam kaszel i katar – jestem chory, potrzebuję remedium
  • Jestem zdołowany, przygnębiony, chronicznie nie mam siły wstać z łóżka ani nie mogę zasnąć – potrzebuję rozmowy, zrozumienia

Mogłabym tak wymieniać bez końca, ale zobaczcie kochani, że mamy sygnały od naszego organizmu kiedy czego potrzebujemy. Ciało wysyła swoje SOS, na które najczęściej odpowiadamy.
Przychodzi jednak taki moment, kiedy sami nie możemy odpowiedzieć na te potrzeby. I tu zachęcam Was, aby POPROSIĆ O POMOC. To nic innego jak odpowiedź na Twoje potrzeby.

ANIOŁOWIE STRÓŻOWIE SĄ WSRÓD NAS

Dwa lata temu wstrząsnęła mną pewna sytuacja. Dwa dni przed Wigilią, kiedy to zobaczyłam mężczyznę leżącego na schodach multipleksu, na którego padał śnieg, a on patrzył przed siebie. Zmartwił mnie jego stan, nie zbierał żadnych pieniędzy. Zaproponowałam mu pomoc, kupiłam coś ciepłego do jedzenia. Jestem pewna, że większość z Was zrobiłaby to samo. Był zły, kiedy zadzwoniłam po służby – choć myślę, że w głębi duszy wiedział, że robię to dla jego dobra. Służby nie mogły go niestety zabrać bez jego zgody, a takiej nie wyraził. Sprawy rodzinne, zdrowotne i problemy z alkoholem zaprowadziły go na ulicę. Pozostało mi więc poświęcić chwilę i po prostu z nim porozmawiać.

Z pojawieniem się w domu dziecka zrozumiałam, że to żaden wstyd prosić o pomoc, bo bez dobrych dusz pewnie dzisiaj nie mogłabym liczyć na dodatkową chwilę snu. Zapewne nasz pies powróciłby do załatwiania się w domu, nie miałabym pełnej lodówki itd.
Tym wszystkim zajęli się nasi Aniołowie Stróżowie: dziękuję z tego miejsca naszym kochanym rodzicom, którzy dbają o to, abyśmy o tę pomoc nie zdążyli poprosić. Dziękuję bardzo wszystkim przyjaciołom i bliskim, znajomym, sąsiadom, którzy nam tę pomoc niejednokrotnie oferowali.

Całe szczęście Aniołowie Stróżowie, pod różną postacią, krążą, czają się za rogiem i interweniują kiedy nasza duma, źle rozumiana zaradność nie pozwalają nam poprosić o pomoc. Oni spieszą nam ze swoim wsparciem kiedy najbardziej tego potrzebujemy.
Życzę nam wszystkim, abyśmy nauczyli się prosić o pomoc, abyśmy schowali dumę w kieszeń i zdobyli się na odwagę poproszenia o wsparcie, kiedy ciężko nam pospinać wszystko samemu. Pomoc jest piękna. Zarówno jej udzielanie jak i otrzymywanie.

Ściskam.

komentarze 2

  • Grafka

    Ja nie nauczyłam się prosić o pomoc, kiedy ją potrzebuje. Uczę się przełamywać wewnętrzny opór. Mam jednak wielką przyjemność i radość, gdy mogę komuś pomóc. Mój wykonywany zawód pozwolił mi w jakimś stopniu nieść pomoc innym. Traktowałam moją prace jako misje. Dzisiaj jestem otwarta na przyjmowanie pomocy i wsparcia w różnych sytuacjach, gdy tego potrzebuje. Ps. Czy mogę Wam w czymś pomóc ????❤️

  • Izka

    Przy pierwszym maluszku wszystko chciałam robić sama, chyba przy funkcjonowaniu na 100% utrzymywała mnie miłość i wielka frajda bycia mamą, ale po pojawieniu się drugiego brzdąca sytuacja się zmieniła i dodatkowe ręce do pomocy były nieocenione, a ja nie bałam się mówić, że tak zwyczajnie, po prostu jestem zmęczona… 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *