O intuicji – mojej niezastąpionej doradczyni
Kochani, słowo intuicja ostatnio jest bardzo obecne w mojej codzienności, nie tylko w kontekście macierzyństwa, choć głównie ono wzbudziło moje zainteresowanie tym zjawiskiem. Pewnie dlatego, że to mój nieodłączny kompan, taki najlepszy przyjaciel, który jak się okazało, nigdy mnie nie zawiódł. Stwierdziłam, że poświęcę tej intuicji trochę więcej uwagi.
CZYM JEST INTUICJA?
No właśnie. To jest coś niemierzalnego. Tak więc może to uczucie?
Myślę, że tak. To uczucie – coś, co czujesz. Postawiłabym to na równi z sumieniem. Każdy je ma, a nie każdy słucha. Często mówimy, że nie mamy sumienia czegoś zrobić – błędne stwierdzenie – mamy sumienie i to ono właśnie nie pozwala nam czegoś zrobić. Czujemy, że coś nie jest w zgodzie z naszą naturą, z naszą intuicją. Tym czymś, co nas prowadzi do podejmowania konkretnych kroków, decyzji. Coś co sprawia, że jesteśmy wyjątkowi i co nam nadaje charakteru.
DLACZEGO NIE SŁUCHAMY INTUICJI?
Intuicję, tak jak sumieniem mamy wszyscy. Tylko nie wszyscy jej słuchamy. Ale dlaczego? Spróbowałam na własnym przykładzie to zrozumieć.
Kiedy jesteśmy młodzi podlegamy licznym wpływom – głownie rodziców czy też innych opiekunów, następnie nauczycieli lub mentorów (zależnie od etapów w życiu na jakich w danej chwili jesteśmy). Osób, które posługują się już wypracowanym doświadczeniem, ale też autorytetem w naszym wychowaniu. Dzięki tymże doświadczeniom przekazują nam swoją wiedzę, pozwalają sobie na „doradzanie”, dyktowanie nam jak należy postępować. Ciężko jednak poddać się w pełni tym wskazówkom, nie mając przestrzeni na własne doświadczenia.
I chwała tym rodzicom, opiekunom, którzy dali nam możliwość doświadczania, podważania ich decyzji, bo to nic innego jak rozwijanie intuicji. Tego uczucia, które w przyszłości, a w zasadzie przez całe życie może być niesamowicie pomocne. Jeśli jest zbudowane na właściwie wyciągniętych wnioskach z przeżytych doświadczeń, to uzbroiliśmy się w niezawodny pakiet przetrwania. Każdy posiada swój, prywatny i nie będzie on pasować do drugiej osoby.
Taką wypracowaną intuicję powinniśmy nosić przy sobie w każdej sytuacji. I powtórzę – każdy z nas intuicję ma – problem w tym, że nie każdy jej słucha.
CZY INTUICJA ZAWODZI?
Miałam kiedyś koleżankę. Bardzo przykleiłam się do niej i naszej znajomości, bo nie wiedząc czemu wydawała mi się ona inspirująca, wartościowa, po prostu „cool”. Czułam jednak, że coś tam nie gra. Że jestem jej dodatkiem, że ta relacja jest jednostronna. Kiedy potrzebowała wspólnego wyjścia, rozmowy, byłam do jej dyspozycji zawsze. Niestety nie działało to odwrotnie. Chwila jej uwagi była dla mnie bardzo ważna, ale to ona dyktowała kiedy mi tę chwilę ofiarować. Przykre, wiem, ale to było właśnie oszukiwanie swojej intuicji, nieodczytywanie znaków jakie otrzymywałam za każdym spotkaniem, do którego nie doszło, za każdym razem, gdy łatwo jej przychodziło ośmieszyć mnie „niewinnym żartem” w towarzystwie innych osób. Czułam się okropnie, a prawda jest taka, że sama sobie serwowałam takie zawody. Dlaczego? Bo nie słuchałam intuicji.
Myślę, że każdy z nas ma za sobą takie czy inne zawody. Podyktowane faktem, że nie odczytywaliśmy znaków, jakie były nam wysyłane. Nie pozwoliliśmy zaufać naszej intuicji, która nas ostrzegała. Ale człowiek musi doświadczać i to jest zrozumiałe.
INTUICJA A MACIERZYŃSTWO
Podam na kolejnym przykładzie, teraz kiedy intuicja to mój największy sprzymierzeniec. Zostałam Mamą. Czuję ogromną odpowiedzialność za moje dziecko, które rzecz jasna kocham całym sercem i pragnę jego dobra ponad wszystko. W trakcie ciąży czułam się przytłoczona ilością porad, które otrzymywałam i pytań o plany wychowawcze. Chyba dlatego, że nie umiałam na nie udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Trochę czułam się jak na egzaminie w szkole, kiedy przyswajasz materiał i musisz udzielić takiej odpowiedzi, aby wbić się w ten nieszczęsny klucz – przygotowany przez kogoś, kto działa swoimi wytycznymi.
Ale w moim życiu opiekowałam się już nie jednym dzieckiem, stworzeniem słabszym i zależnym i nie stała mu się żadna krzywda. Kierowały mną zawsze dobre intencje. Pozwoliłam między innymi tym doświadczeniom zaufać, wyciągnąć intuicję jako narzędzia mojego kontaktu z córką, jako narzędzia Matki.
Kiedy moje koleżanki (które szczerze podziwiam) pracowały do ostatnich dni ciąży, moja intuicja podpowiadała mi, że powinnam ten czas przeżyć w spokoju, z dala od obowiązków. Jestem osobą, która potrzebuje się wyciszyć, znaleźć swoją przestrzeń bo po prostu lubię ją celebrować. Zaufałam intuicji i pomimo pewnej presji otoczenia większość ciąży byłam w domu, wśród bliskich. W tym czasie wybuchła pandemia a mimo to ja byłam spokojna. Kiedy urodziła się Buba mogłam jej ten spokój ofiarować. Zgromadziłam zapas nie tylko dla siebie ale i dla niej. Oczywiście jestem wdzięczna intuicji.
Z tym kruchym maleństwem wróciłam do domu, i tu znowu mnóstwo wątpliwości:
- Jak należy prawidłowo przewijać?
- Kąpać codziennie czy co 3-4 dni?
- Czy powinna spać z nami w łóżku czy sama w łóżeczku?
- Czy dobrze ją trzymam?
- A czy nie jest jej za zimno? A może za ciepło?
W strachu przed popełnieniem błędów czytałam książki, słuchałam podcastów tematycznych, byliśmy nawet na szkole rodzenia, a i tak nie poznałam jednoznacznej odpowiedzi. Jednak nic nie okazało się tak skuteczne jak intuicja. I nie mówię tu o ignorowaniu specjalistów, nie mówię o ignorowaniu porad doświadczonych osób. Myślę raczej o zaufaniu do siebie, do podejmowania takich kroków, które szanują nasze dotychczasowe doświadczenia, nasze obserwacje i są w zgodzie z nami.
ZAUFAJ SOBIE
Moje porady są wypracowane na podstawie własnych doświadczeń, tego co w moim przypadku okazało się skuteczne i nie musi takie być dla innych. Kierowała mną intuicja. Ona podpowiada, jak postępować i nawet jeśli nie osiągamy od razu zamierzonych efektów (bo tak się dzieje bardzo często), to nabieramy tego doświadczenia, obserwujemy co jest dla na dobre, a co złe.
Życzę każdemu, aby nauczył się słuchać swojej intuicji. Aby doświadczać i korzystać z tych doświadczeń w chwilach wątpliwości. To pozwoli Ci uniknąć nieszczerych przyjaźni, zawodów miłosnych i tych w pracy, wystawienia na randce. Jeśli podskórnie czujesz, że coś nie jest dla Ciebie, to nie idź w to. Bo nie ma nic gorszego niż płakać nad zawodem, gdy wszystkie znaki na niebie (INTUICJA) mówiły Ci, że to nie jest dobre a Ty próbowałeś/aś oszukać siebie i brnąłeś dalej w największe bagno. Tylko po to, aby udowodnić nie daj Boże innym doradcom bądź tym, którzy postąpiliby inaczej.
A jakie są Wasze doświadczenia? Ufacie swojej intuicji?
Zachęcam Was do podzielenia się Waszymi historiami, na pewno są one bardzo wartościowe.
Ściskam
Może Ci się spodobać
15. października – Dzień Dziecka Utraconego
23 października 2021
Zanim zostałam Mamą – o przygotowaniach do ciąży
5 stycznia 2021
komentarze 2
Ewa
Pieknie i madrze napisane. Pisz, mamo Buby ☺️Dokladnie dzis, 25 lat temu, zostalam mama. Ooooh jakze cenna bylaby mozliwosc powrotu do tych pierwszych krokow w mamowaniu z ta wiara w swoja intuicje jaka mam 4 dzieci pozniej… ❤️ Nie tylko oszczedziloby mi to niezliczonych rozterek, godzin zwatpienia i nieudanych prob wdrazania 'dobrych rad’, ale przede wszystkim daloby mi szanse wzmocnienia moich dzieci w ich zaufaniu w swoja wlasna intuicje… Nie dalej jak wczoraj mialam takie przemyslenie-proponuje mojej 10letniej coreczce babeczke. Jedna z przepieknie i roznorodnie udekorowanych dziesieciu… W swojej glowie, 'znajac jej gust’, zalozylam ktora wybierze. Zdziwilam sie. Gdy wybrala inna, mialam poczucie ze traci szanse na 'najlepsza’… moja najlepsza 😉 Po trosze poczulam, ze nie spodobal jej sie moj wybor… ktorego nawet nie wymowilam na glos. Moja ogromna potrzeba kreowania i kontrolowania wszystkiego co mnie otacza, wywalila w kosmos pytanie ktore nigdy nie powinno dotrzec do uszu dziecka. Powinno wyladowac w kosmosie,z dala od dzieci. ’ Jestes pewna?’ ’ Taaak? Tak myslisz?’ I juz Noemcia mysli sobie? to co ja mysle za kazdym razem gdy stoje przed kazdym, nawet najmniej istotnym wyborem. Tak oto zasiewam i pielęgnuje u mojej corci wzrost zwatpienia w jej wlasne upodobania, i w jej wlasna intuicje.
Dzis juz nie podpowiadam dziecku, ze 'na pewno jest jeszcze glodne’, i ze powinno 'jeszcze jeden gryz’. Juz nie podwazam wiekszosci z jej wyborow, jednak wciaz zdaza mi sie wywalic w kosmos taka 'perelke’ jak wczoraj. ??♀️ Szczesliwie jutro jest nowy dzien i mam szanse na nowo wzmacniac w swoich dzieciach poczucie wiary w ich wlasne wybory i intuicje. Pozdrawiam cieplo ❤️
Emilka
Ewa,
Dziękuję za podzielenie się Twoją historią. Myślę, ze w tym wszystkim najpiękniejsze jest to, że cały czas się czegoś uczymy. Nieważne czy mamy 20, 30 czy 50 lat. Mamy prawo do popełnienia błędów ale nie każdego z nas stać na taką autorefleksję, a to świadczy o tym, że Twoje wychowanie jest świadome i pracujesz nad sobą ! Życzę tego sobie samej <#