obrazek tytułowy
Inspiracje,  Lifestyle,  Macierzyństwo

To ja, Mama Buby

Najtrudniej jest zawsze zacząć, choć przymierzałam się do tego już kilka lat, a w ostatnich miesiącach myślałam o tym codziennie. Od zawsze lubiłam pisać – pamiętniczki, złote myśli choć najbardziej to listy. Miałam nawet kilku listowych przyjaciół, z którymi wymienialiśmy korespondencję na pięknych papeteriach. Myślę, że to kryło w sobie jaką magię – przez charakter pisma, pogniecioną kartkę, zapach papieru skropionego ulubionymi perfumami mogliśmy się na chwilę przenieść do osoby z którą tworzyliśmy mocną więź. Chyba najlepsze w pisaniu jest to, że można słowa przeczytać kilka razy i zawsze odnaleźć we fragmentach to, czego w danym momencie najbardziej potrzebujemy.

Ale do rzeczy. Powinnam się pewnie na początku przedstawić – choć domyślam się że osoby, które będą moimi pierwszymi, jeśli nie jedynymi odbiorcami to moi bliscy, którzy mnie bardzo dobrze znają. Jednak i tak się przedstawię – tak jest grzecznie i nada to może więcej szyku.

Mam na imię Emilka (nie cierpię jak mówi się do mnie Emilia. Dlaczego? Moja mama zwracała się tak do mnie kiedy robiło się naprawdę poważnie, choć na co dzień używała najsłodszych jak na Mamę przystało zdrobnień – Emisia, Emi, Miśka, Emiś, Misiulek, Emilka). Więc moje pełne imię widnieje jedynie w moim dowodzie osobistym i innych dokumentach. Choć wiele osób gdy się przedstawiam robi krzywą minę czemu dorosła osoba przedstawia się zdrobnieniem, to doszłam chyba w życiu do takiego momentu, że przestałam się tym przejmować. To MOJE imię. Nic nikomu do tego !

Tak więc jestem Emilka. Lubiłam od zawsze pisać. I gadać też. Chyba najwięcej kalorii spaliłam w życiu rozmawiając na lekcjach, w kościele z koleżanką czy w pracy z przyjaciółką niż na siłowni. Odnoszę wrażenie, że choć moje klepanie było może dla niektórych irytujące, to wiele osób i tak go słuchało. Jak audycji radiowej, która leci w tle cały dzień gdy coś robimy i jak się ją wyłączy i orientujesz się po czasie że jej nie ma to Ci zaczyna jej brakować.

Jak już zdałam sobie sprawę z tego, że lubię gadać, lubię pisać, a poza tym lubię ludzi, rozmowy i dyskusje to postanowiłam znaleźć dla siebie przestrzeń, w której mogę to bezkarnie robić. Wiele osób stwierdzi, że znalazłam sobie na to „idealny” (nie bez przypadku w cudzysłowie) czas.

Miesiąc temu zostałam Mamą. Zazwyczaj noworodki dają popalić rodzicom odbierając im każdy skrawek przestrzeni, miejsca i czasu. Podobno chodzą wtedy (rodzice nie noworodki) jak zombie po własnym domu i wolną chwilę pożytkują na spaniu, robieniu zaległego prania, szykowaniu jedzenia na którego skonsumowanie i tak potem nie wystarczy już czasu.

Ja jestem tą szczęściarą, która po porodzie (o nim też opowiem, bo tu działo się tyle, że zasługuje to na osobne posty) wróciła do domu i mogła cieszyć się nowym członkiem rodziny w błogiej ciszy, spokoju. Tak, moje dziecko to złoto. Zainspirowana przeżyciami ostatnich miesięcy i tą błogą przestrzenią poczułam, że czas ruszyć z tematem, który mi zalegał już długo i na który moje dziecko ewidentnie daje mi przyzwolenie i przestrzeń. Tak więc jestem – Mama Buby.

I tu wspomnę o osobie, która najbardziej mnie wspierała i bez której nie przekopałabym się przez technologiczne przeszkody – o moim mężu. Domyślam się, że to on będzie moim największym fanem bo pomaga mi od samego początku zrealizować swoje pomysły i jest niesamowitym wsparciem. No i z naszej Dwójki to on działa od razu, gdy ja rozmyślam i zbieram się w sobie. Więc za logo strony i całym graficznym  aspektem strony stoi mój Mąż. Dziękuje Kochanie !

Kim jest Mama Buby? Nie żadna tam specjalistka, żadna idealna matka ani znawczyni czegokolwiek. Po prostu cieszę się, ze jestem Mamą a w ostatnim roku wydarzyło się tyle historii i mam z nimi związanych wiele przemyśleń, że jestem mojemu dziecku dzisiaj za to wdzięczna bo wiem, że z jej pojawieniem się już na dwóch kreseczkach 9 miesięcy temu dostałam wiele energii. I chcę się nią tutaj dzielić.

Witam wszystkich bardzo ciepło, ja, Emilka. Mama Buby. I mam nadzieję, że pozostaniecie tu ze mną albo ja pozostanę z Wami, jak ta audycja która leci w tle początkowo niesłyszalna a której później szkoda już nie słyszeć.

Ściskam.

komentarzy 12

  • Judka

    Emi uwielbiam czytać Twoje teksty, są prawdziwe, mądre i zawsze trafiają tam gdzie trzeba… W ten odpowiedni kawałek serducha ♥️ trzymam mocno kciuki i bardzo Ci kibicuje. Zastanawiam się tylko jak można być wspaniałą kobieta, żona, mama, przyjaciółka i pisarka jednocześnie 🙂

  • Ala

    Emilka, 3mam kciuki i z przyjemnością będę tu zaglądać 🙂 czytając Twój pierwszy wpis „czuć” Twoją lekką rękę do pisania 🙂 I tak …masz rację, listy i kratki pisane odręcznie miały swój niepowtarzalny urok. Pozdrawiam, Ala 🙂

    • Oczko

      Będę Twoją wierną czytelniczką! Bardzo lubię czytać kartki od Ciebie. Nazbierało się ich trochę przez lata przyjaźni ❤️ i też czasem myślę o tym jak wielka szkoda, że raczej nie pisze się już listów… Ale może by tak odświeżyć ten zwyczaj? ?

  • Grafka

    Jestem z Was bardzo dumna kochani ❤️ Cieszę się bardzo , że będę uczestniczyła w tym Waszym przedsięwzięciu chociażby przez czytanie tych pięknych przemyśleń. Każda matka jest ciekawa co dzieje się u jej dzieci. Mam wiele pięknych listów i kartek napisanych i przechowywanych jak relikwie. Zaglądam do nich bardzo często i zawsze się wzruszam. Czytając ten pierwszy blogowy wpis również. Będę wierną czytelniczką. Mama Emi i Babcia Buby ?

    • dedi

      Misiu, zatem i ja obiecuję być mniej regularnym, acz zawsze głodnym Twych wpisów czytelnikiem, czasami interlokutorem, który może pozwoli sobie nawet na publiczny zachwyt, komentarz lub żarcik? Kibicuję Twej inicjatywie i ściskam kciuki by Laurka i Andrzej nie poczuli ubytku serdeczności mamy i żony dla pasji zapisywania swych uczuć, emocji, potrzeb, oczekiwań, wszystkiego. A wsparcia i pomocy Andy’ego w projekcie gratuluję! Zięciu, ??Powodzenia!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *